• Home
  • FORT “WĄWÓZ” – ŻABNICA – ZWIEDZAJ BESKIDY

Fort  „Wawóz” na stokach wsi Żabnica według relacji świadków jak i bezpośrednich uczestników wydarzeń bronił się bardzo zaciekle. Po uszkodzeniu lufy działka oraz karabinu maszynowego załoga odparła jeszcze kilka ataków nieprzyjaciela. Zarówno sytuacja w czasie walki jak i brak amunicji , jedzenia,  wody spowodowało spadek morale załogi. Na oczach broniących się żołnierzy poddał się schron „Wędrowiec”. Widzieli też bardzo mocno ostrzeliwany schron „Włóczęga”. Do dziś tajemnicą jest ilu ludzi broniło schronu „Wąwóz” do końca. W schronie byli, wycofujący się żołnierze kompanii „Berezwecz”. Około 10-11 osób. W pewnym momencie opuścili oni schron. Przemilczana zagadką jest ilu obrońców poszło z nimi? Część załogi już wcześniej chciała się poddać.  Żaden świadek nie wspomina ilu obrońców fortu „Wąwóz” dotrwało do końca.  Bardzo nikłe a wręcz żadne wiadomości nie przetrwały na temat rozkazu wycofania się.  Nikt nie zadbał o to aby załogi poszczególnych fortów mogły się wycofać. Wycofywały się poszczególne pododdziały, wręcz można napisać:  wyrywały się z okrążenia. Jednak rozkazu o wycofaniu się nie było. I ładnie napisano

„… z nieznanych przyczyn rozkaz o wycofaniu się nie dotarł…”.

/bo takiego rozkazu nie było/

Czy ktoś zadał sobie trud i próbował odpowiedzieć na pytanie: dlaczego rozkaz o wycofaniu się – nie dotarł?

„…kierując się obowiązkiem wykonania nowych zadań i będąc pewnym, że załogi I-szego rzutu są już powiadomione i cofają się po obu stronach rzeki Soły przesunąłem się w kierunku Oczkowa, gdyż według rozkazu powinienem się tam przemieścić do świtu…/…/ …w praktyce nim nastał świt do wyznaczonego celu doszło jedynie 50%  stanu Baonu..”. /wspomnienia Majora Czarkowskiego/

Reszta została rozproszona. Część zginęła w walkach. Część dostała się do niemieckiej niewoli. Pododdziały po okrążeniu lub zaprzestaniu walki zostały rozformowane przez dowódców.