• Home
  • KRZYŻ NA KOCONIU

KRZYŻ NA KOCONIU

Jak się jedzie przez miejscowość Kocoń w kierunku Suchej Beskidzkiej to w nocy po prawej stronie widać rozświetlony krzyż na Górze Kocoń. Od zawsze było to miejsce słynące ze ponurych opowiadań i zaliczane do miejsc o złej sławie. Wszyscy twierdzą, że było to miejsce straceń, egzekucji i wymierzania kar. Mówią, że stał tam drewniany krzyż gdzie ludzie przychodzili się pomodlić za dusze potępione. 

Krzyż na Kocońskiej Górze ma swoja mroczną historię. W miejscu gdzie stoi było miejsce straceń wielu ludzi skazanych na śmierć. Płonęły stosy ze skazanymi za niewielkie przestępstwa jak i stały szubienice dla groźnych bandytów  i morderców. Legenda głosi, że pewne służąca z pałacu w Ślemieniu, inni mówią, że z zamku w Suchej Beskidzkiej została posądzona o kradzież swojej pani, pierścionka. Dla służącej, za takie przestępstwo mógł być tylko wyrok śmierci. Wyrok postanowiono wykonać. Jednak pani znalazła pierścionek. Jedni mówią, ze znaleziono go w gnieździe sroki inni, że w sypialni dobrodziejki. Wysłano natychmiast służącego aby przerwał egzekucję. Podczas tego galopu padł mu koń. A biegnący co sił służący nie zdążył dotrzeć na czas. Służącą zgładzono. Służący był bardzo zakochany w poddanej swojej pani. Gdy zobaczył co się stało, popełnił samobójstwo – siebie obwiniając za nieszczęście, że nie dotarł na czas. Miejsce to jeszcze wielokrotnie służyło za miejsce egzekucji. Z czasem nastały sądy gminne. Zmienił się sposób wykonywania kar. Ale miejsce pozostało jako pamięć bezwzględnego poddaństwa chłopów wobec panów oraz ich łaski co do życia i śmierci. Zawsze będzie to miejsce zastanowienia się nad sprawiedliwością zasądzonej kary i sposobie jej wykonania. Zawsze też będzie miejscem, gdzie bezwzględne prawo zemsty, wątpliwej sprawiedliwości a wręcz niesprawiedliwości górowały w stosunkach pomiędzy poddanymi a właścicielami ziemskimi. Brak jakiejkolwiek obrony, brak możliwości odwołania się od wyroku a wręcz wyroki służące dla przykładu reszty poddanych nigdy nie były sprawiedliwe. Zawsze były nie współmierne do zasądzonej kary czy wyrządzonej krzywdy. Bezkarność właścicieli wiosek do których również należeli mieszkańcy,  dawała im możliwość nadużywania władzy i forowania bezwzględnych wyroków sądowych.  Czy pierścionek był wart życia służącej? Pozostaje jeszcze krzyż w którego cieniu, ci co mieli mogli bronić życia tego nie uczynili –  chociaż krzyż mieli w rękach daje chwile zadumy nad wartością i sprawiedliwością życia na tym świecie.