• Home
  • WESTERPLATTE POŁUDNIA NIEZNANA TAJEMNICA BUNKRÓW

Dlaczego wybudowano bunkry obronne w Węgierskiej Górce i w Żabnicy?

Dlaczego nie zdążono ich skończyć i wyposażyć na czas?

Dlaczego nie było wsparcia, zaopatrzenia w amunicję, łączności, wody i jedzenia?

Dlaczego nie dotarł rozkaz o wycofaniu, do załóg broniących się bunkrów?

            Żeby móc odpowiedzieć na te pytania koniecznie potrzeba się cofnąć kilka lat wstecz. Polska od południowej strony graniczyła z Czechosłowacją. Nie odczuwano zagrożenia zbrojnego z tego kierunku. Granica nie była chroniona militarnie, ani nie posiadała fortyfikacji.  We wrześniu 1938 roku Konferencja w Monachium w której brali udział Anglicy, Francuzi, Włosi i Niemcy /przedstawiciele polskiego rządu nie brali udziału w konferencji/ podzieliła Czechosłowację. Spowodowała możliwość wkroczenia wojsk niemieckich na jej teren. W marcu 1939 zostało utworzono przez III Rzeszę Państwo Słowackie. Armia tego państwa była podporządkowana dowództwu wojsk niemieckich. Wystąpiło bardzo wielkie zagrożenie południowej granicy Polski. Postanowiono natychmiast zbudować fortyfikacje na tej granicy. Mimo pospiechu nie zdążono zakończyć prac przy bunkrach w Węgierskiej Górce oraz przy bunkrach Krzyżowa, Przyborów. Droga ze Zwardonia do Żywca oraz z Korbielowa do Żywca były jedynymi drogami na tym terenie gdzie mógł być transportowany ciężki sprzęt pancerny. Dlatego Niemcy musieli oczyścić ten teren. Gdy przed rozpoczęciem wojny zaczęto obstawiać załogami poszczególne bunkry, struktura wojskowa na tym terenie była dopiero kompletowana. Bunkry były świeżo rozszalowane. Nie posiadały kompletnego wyposażenia bojowego. Brakowało prawie wszystkiego. Nie były sprecyzowane zamówienia na amunicję, prowiant oraz dokładne określenie stanów osobowe załóg. Świadczy o tym brak możliwości ustalenia ich składów osobowych z imienia i nazwiska.

Walki podczas obrony były bardzo zacięte. W obliczu przeważających sił atakujących Niemców, nadszedł rozkaz o wycofaniu się osłaniającej bunkry Kompanii „Berezwecz” /nazwa od garnizonu w miejscowości Berezwecz. Dawne Ziemie Polskie. Obecnie Białoruś/ dowodzonej przez Majora Kazimierza Czarkowskiego.  Obsługi bunkrów bez osłony piechoty była skazane na pewną śmierć. Wyczerpała się amunicja i atakujący podeszli pod same bunkry. Po kapitulacji i po poddaniu się zginęło jeszcze kilku obrońców. Po latach napisano: “… z nieznanych przyczyn rozkaz o wycofaniu  nie dotarł …”.

Dlaczego nie dotarł do bunkrów  rozkaz o wycofaniu się? Kto do tego dopuścił? Przecież ktoś dowodził wycofaniem wojsk. Nie zadbał o powiadomienie o tym dowódców schronów. Pozostawił ich na pewna porażkę. Bunkry „Waligóra” i „Włóczęga” są blisko siebie ok. 100 metrów /słownie: sto metrów/. Pomiędzy nimi były stanowiska ogniowe.  Załoga bunkra „Waligóra” otrzymała rozkaz o wycofaniu się i wycofała się wraz z osłaniającymi oba bunkry oddziałami piechoty. Nie powiadomiła o tym załogi „Włóczęgi”, która była w odległości 100 metrów? Cichutko w nocy aby nie powiadamiać kolegów z sąsiedniego bunkra, opuścili swój schron. Wycofała się osłona piechoty wszystkich bunkrów, także „Wędrowca”.  I nie powiadomiono o tym obrońców w schronach? Wycofało się około 500 do 800 żołnierzy piechoty, która była w okolicy Węgierskiej Górki w dniach 02-03 września 1939 roku. Wycofali się z okopanych stanowisk ogniowych i nikt nie powiadomił dowódców schronów o wycofaniu? Pozostawiono kolegów, znajomych, bez osłony na pastwę atakującego wroga. To pytanie nie pozostało bez odpowiedzi. Z relacji świadków wyłania sie przerażający obraz. Można domniemywać, że załogi bunkrów zostały poświecone dla zabezpieczenia wycofujących sie oddziałów Kompani  “Berezwecz”. Według relacji świadków około godz. 18.00 przyszedł rozkaz z Żywca o wycofaniu się. Z relacji innych świadków o godzinie 20.30-22.00 do bunkra “Waligóra” była jeszcze dostarczana amunicja samochodem. Ciekawy cytat: “…ponieważ łączność telefoniczna została zerwana, dowódca wysyła łączników z rozkazami do poszczególnych kompanii oraz nakazuje wystrzeliwać rakiety o umówionych kolorach na które  brak jednak odpowiedzi ze schronów bojowych….”. Dowódca wiedział, że rozkaz o wycofaniu nie dotarł do schronów. Do północy wycofuje sie:

cała artyleria, załoga schronu “Waligóra” , 3 kompania w całości, oraz pododdziały 1 i 2 kompanii i Sztab Kompanii “Berezwecz”

Sztab Kompanii “Berezwecz” opuścił miejsce stacjonowania w Radziechowach o godz. 4.00 rano 3 września. Forty jeszcze wiązały ogniem nieprzyjaciela. Dowództwo już wtedy wiedziało, że rozkaz o wycofaniu – nie dotarł. Gdyby forty zostały opuszczone to Niemcy atakowaliby przeważającymi siłami wycofujące się oddziały kompani. Relacje świadków są sprzeczne. Ówczesna sytuacja na polu walki jest bardzo trudna.

Dlaczego nikt nie zadbał o to aby rozkaz o wycofaniu się dotarł do dowódców schronów bojowych?

Dlaczego rozkaz o wycofaniu się nie dotarł do schronu “Wędrowiec”?

Dlaczego rozkaz o wycofaniu sie  nie dotarł do schronu “Włóczęga”?

Dlaczego rozkaz o wycofaniu się nie dotarł do schronu “Wąwóz”?

Nikt nigdy nie napisał jak o wycofaniu dowiedziała się obsada schronu “Waligóra”? Może dotarł łącznik, a może odczytali znaki świetlne rakiet sygnalizacyjnych, a może wycofali się wraz oddziałami piechoty aby nie pozostać na pastwę samotnej obrony?

Jest taka teoria, która mówi, że poświecono obrońców fortów aby zapewnić kompani “Berezwecz” wycofanie się do Andrychowa i dołączenie do Generała Kustronia. gdyby forty zaprzestały walki to cała siła wojsk niemieckich skupiłaby się na pościgu za wycofującymi się oddziałami polskimi. 

Jak mówią historycy:  to są mroczne karty historii. Podjęto decyzje i  ….. później napisano:

„…rozkaz z nieznanych przyczyn nie dotarł do pozostałych schronów…”.

Pojawił się nowy wątek tej historii. Rozkaz o wycofaniu się, dotarł do oddziałów piechoty chroniącej bunkry i tylko dotyczył oddziałów piechoty, jednak

nie było rozkazu o opuszczeniu bunkrów! 

Dlatego niektórzy obrońcy fortów wycofali się wraz z kompanią “Berezwecz” a niektórzy kontynuowali obronę.

Wycofano wszystkie oddziały piechoty kompani “Berezwecz”. Powiadomiono wszystkich żołnierzy, przy wszystkich 4 bunkrach. Żołnierze ci, przeszli obok walczących fortów. Zabrali ze sobą broń, amunicję, rannych i … nie powiadomili o tym, pozostających na miejscu kolegów. Ciekawie to ujęto w opisach wygładzających historię fortów:

“…W schronie byli, wycofujący się żołnierze kompanii „Berezwecz”. Około 10-11 osób. W pewnym momencie opuścili oni schron.”

później wygodnie napisano:

„…rozkaz z nieznanych przyczyn nie dotarł do pozostałych schronów…”.

rozkaz o wycofaniu był ale:

                     nie było rozkazu o opuszczeniu bunkrów! 

Kto zdradzi tajemnicę bunkrów Węgierskiej Górki?