KAPLICZKA NA HOROLNEJ – HOROLNA RADZIECHOWY

Kapliczka na Horolnej była znana od dawnych czasów. Było to miejsce pochówki ludzi zmarłych na chorobę zwana cholerą. Chowano ich daleko od wiosek.Był tam krzyż a z czasem umieszczano figurę Jezusa Upadającego wykonaną w kamieniu. Stąd pochodzi nazwa Horolna – miejsce gdzie chowano po śmierci chorych. W 1656 w pobliżu tego miejsca odbyła się potyczka wojsk szwedzkich z oddziałami wojsk królewskich Stefana Bidzińskiego, który później bezwzględnie egzekwował na wioskach beskidzkich należny, zaległy żołd, nie wypłacony przez króla. W walkach brali udział miejscowi górale oraz skuszeni licznymi łupami wojennymi, które były transportowane w raz z oddziałami szwedzkimi zbójnicy ukrywający się w lasach. Zabitych żołnierzy szwedzkich, żołnierzy królewskich, miejscowych górali pochowano w miejscu gdzie obecnie znajduje się kapliczka. Teraz stoi przy drodze jednak wcześniej było to miejsce daleko omijane przez podróżnych. Ludzie wędrowali terenem płaskim przez Cięcinę, drogą od lat nazywaną  „po dole” gdyż wcześniej czy później musieli przekroczyć Sołę na rozlewisku radziechowskim. Woda tam była płytka i pozwalała swobodnie przejść na druga stroną lub przejechać furmanką. Są to tereny gdzie obecnie biegnie linia kolejowa na trasie Żywiec-Zwardoń. Ludzie Horolną omijali z daleka. Nikt nie chciał przechodzić przez cmentarz bez grobów. Szczególnie porą wieczorową lub nocną. Wszyscy wiedzieli, że pochowano tam ludzi zmarłych na chorobę oraz tych co zginęli w walce ze Szwedami. Pochowani tam  też byli Szwedzi a Ci byli innej wiary. Miejsca pochówku nie chrześcijan w prostej ludności wiejskiej wywoływały wizje tułających się po świecie potępionych dusz, wędrujących i szukających swoich bliskich zjaw.  Popularne były opowieści o duchach spotykanych na Horolnej, czy zjawach wędrujących po Polach Radziechowskich. Było to miejsce gdzie wszyscy wiedzieli, że tam straszy. Teren jak na ówczesne czasy był nie oświetlony i zadrzewioną. Zabobonni ludzie widzieli zjawy za każdym drzewem a później tworzyli opowiadania czasami przyprawiające o dreszcze. To były informacje dnia codziennego jak wiadomości  we współczesnej telewizji. Niektóre opowieści dziadków jeszcze dziś można usłyszeć podczas rodzinnych spotkań seniorów. Będąc na Horolnej warto zajrzeć przez okno do kapliczki, a wieczorem oglądnąć się za siebie czy przypadkiem za drzewem Coś nie stoi.    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *