A+ A A-

KAMIENIOŁOM STRACONKA

Przeglądając stare zdjęcia w rodzinnym albumie natknąłem się na ciekawe zdjecie z kamieniołomu w Straconce. Na zdjęciu jest mój dziadek Karol Martyniak. Pracował w kamieniołomie po drugiej  wojnie światowej. Z Międzybrodzia Bialskiego było blisko na Straconkę. Szczególnie, że mieszkał przy drodze pomiędzy Krzyżówką w Miedzybrodziu a Straconką. Robota była ciężka. Ale właśnie ta praca pozwoliła mu później uzyskać emeryturę.

Wszystko w kamieniołomie wykonywano ręcznie. Urobek kamienia, jego podział - tak zwaną rozbiórkę, następnie układanie do transportu i oczywiście załadunek na transport. Ciężko, mozolnie, powoli i niebezpiecznie. Bardzo dużo było wypadków. Szczególnie stłuczeń czy przygnieceń. Zdjęcie pokazuje jak ciężka to była praca. Ciężkie kamienie przewożono na drewnianych taczkach. To i tak był już postęp, bo starsi robotnicy pamiętali jak nosili we dwóch kamienie na nosidłach. Był to podest z uchwytami dla dwóch osób do noszenia urobku. Zastosowanie taczek pozwoliło na jedno osobowy transport kamienia. Widać tez deski podjazdowe po których jeżdżono taczkami aby bardzo obciążone kółka taczek nie grzęzły w ziemi. Na zdjęciu widać jak układano kamienie do transportu. Wydawało się to bezsensowna dodatkowa robotą. Układano je w równe prostopadłe sterty. Jednak nic nie jest bez przyczyny. Podobnie jak drzewo układa się w lasach do transportu układanie służy określeniu ilości sprzedawanego kamienia. Jego sortu oraz wielkości. Czym bryły kamienia są jednakowe i równiej docięte, tym są droższe. Widać też ręczną pracę obróbki kamienia bezpośrednio na miejscu. Używano tylko majzla czyli przecinaka i młota.  Dokładnie docinano kostki kamienia według zamówionego sortu i wielkości. Sortem mogły być kostki, płyty oraz tłuczeń dowolnego kształtu jednak zachowujący zamówioną wielkość. Miało to znaczenie dla kamieniarzy, którzy budowali domy z surowego kamienia, nieznacznie go docinając celem dokładniejszego dopasowania. Zdjęcie pochodzi z okresu powojennego. 

mgr inż. Bogdan Martyniak

Powrót na górę