A+ A A-

MUZEUM W USTRONIU - USTROŃ

Muzeum w Ustroniu jest tematycznym muzeum w kilku dziedzinach. Gromadzi eksponaty po dawnych zakładach produkcji odlewniczej i kuzienniczej zakładów istniejących na terenie Ustronia. Mimo bardzo małej ekspozycji i małej sali wystawowej jest  tematycznie „ciepło”. Dla zwykłego oglądacza jest kilka ciekawostek z różnych okresów produkcji zakładów w Ustroniu. Jest to taki trochę bigos tematyczny. Lokomobile na zdjęciach przeplatają się z odlewanymi garnków, moździerzami i żelazkami. Klucze i elementy produkcyjne są pomieszane z wyposażeniem warsztatów i narzędziowni.  Ciekawie jest pokazany proces pozyskiwania rudy darniowej w małych sztolniach oraz dawne maszyny. Maszyny szokują prostotą swej budowy, napędem  jak i gabarytami. Cała sala pozwalająca ocenić co produkowano. A produkowano wszystko  od garnków, gwoździ, śrub, moździerzy, żelazek po duże elementy parowozów, elementów mostów i lokomobili /maszyny parowe do pracy w zakładach oraz poruszające maszyny rolnicze przy pomocy lin jak pługi czy przy pomocy pasów transmisyjnych jak młockarnie/. Produkowano narzędzia, klucze i krzyże nagrobne dla zasłużonych pracowników. Skala produkcji była bardzo duża jak na jedną hutę i cztery młotownie.

Jest też bardzo dużo tablic do czytania. Zupełny bezsens ekspozycyjny i to jeszcze z błędami. Według mojej wiedzy kowal na pewno!!!! - NIE ZARABIAŁ 200 do 300 „reńskich” na miesiąc !!!!/zero wiedzy o ówczesnej walucie, systemach płatności i sile nabywczej pieniadza./Co można za to kupić?/ Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie ma pojęcia o całej epoce i ówczesnym biznesie oraz codziennym życiu ludzi/. Rafa to nie jest oś wozu!!!! Czy ktos tu wie, co to jest wóz-rafiok? A w tym rafioku, gdzie są rafy? /Podpowiem tym, co przysłali zapytania po publikacji - rafy to stalowe obręcze wykuwane jako płaskowniki, zakładane na gorąco, na drewniane koła wozu. Rafy były także na kołach wodnych w młynach, tartakach, foluszach/. 

"W 1880 r. Arcyksiężna komora zakupiła garnitur pługów parowych systemu Fovlera..." I co teraz? Czytający ma sobie sprawdzić w Googlu co to jest system Fovlera. Wszyscy piszący publiczne opisy wiedzą, że albo piszemy i tłumaczymy, albo nie piszemy wcale. Tablica jest do wypieprzenia /użycie słowa celowe/. Lepiej powiesić w to miejsce ciekawy eksponat z krótkim /podkreślam - KRÓTKIM/ merytorycznym i ZROZUMIAŁYM opisem.To jest początek jednej z zapisanych tablic  – reszty tych bzdur nie chciało mi się czytać i analizować. Innym na pewno też - nie.

    Ale chociaż w tym muzeum, coś zachowano. Po Odlewni Żeliwa w Węgierskiej Górce nie pozostało NIC. W Ustroniu można oglądać dawne elementy produkowane do samochodu Fiat 126p /słynnego malucha/. Miasto przechodziło bardzo burzliwa historię. Zakłady sprzedawano, zmieniano produkcję. Po drodze wybuchały zawieruchy wojenne a przez hale produkcyjne przewijały się kolejne pokolenia rodzin pracowniczych. Ponieważ miasto rozpoczęło także swoją uzdrowiskowa działalność  to zobaczymy wanny do kąpieli z dziwnymi dodatkami oraz zimne bicze wodne na rzece dla kuracjuszy. Bardzo dużo zdjęć z dalekiej przeszłości aż do początku władania tymi włościami przez rodzinę Habsburgów.  Wszystko to umieszczone jest w regionalnej rzeczywistości życia codziennego mieszkańców. Zobaczymy sprzęty podręczne oraz stroje.

 Muzeum w Ustroniu - bogato zdobiony żywotek - element stroju

Zobaczymy piękną kolekcję żywotków wyszywanych złotymi nićmi oraz z pozłacanymi zapięciami. Żywotek był to element stroju - warty obejrzenia w tym muzeum. Koszt jednego dawnego żywotka szacowany był w tamtejszych czasach na 1 do 2 krów.

Są tu rzeczy z życia codziennego mieszkańców i ciekawostka - majtki damskie „rosypoły” założone na manekinie tyłem do przodu. Nie rozumiem - dlaczego? Polecam pisma z bielizną damską z epoki lub ówczesne publikacje o paniach z ulicy /sprawdziłem/.

I co ciekawe! Pani która mi sprzedała bilet oprowadziła mnie po wystawie, wytłumaczyła wiele ciekawych tematów. Poczułem się swojsko. Ktoś się mną zainteresował, chciał mi coś przekazać. Taka fajna swojska atmosfera. Pozdrawiam i dziękuję. 

mgr inż. Bogdan Martyniak

Powrót na górę