A+ A A-

SOKOLARNIA NA CZANTORII - CZANTORIA

Obok górnej stacji kolejki krzesełkowej na Czantorię, a tak właściwie zaledwie 50 metrów od niej jest sokolarnia. Miejsce szczelnie odgrodzone, aby turyści nie przeszkadzali zwierzętom. Wejście jest wąskie, niepozorne. Czasem słychać przez megafony jak ktoś zaprasza do zwiedzania. We wnętrzu prawdziwa uczta dla miłośników dzikich ptaków. Nie ma klatek ani wolier. Za to są budki i miejsca gdzie jastrzębie, puchacze, sokoły czy nawet orzeł siedzą sobie spokojnie i cierpliwie pozują do zdjęć nawet z odległości kilkudziesięciu centymetrów. Jest tu prawie czterdzieści drapieżnych ptaków, którym możemy przyjrzeć się z bardzo bliska. Tu zapoznamy się tez z czymś bardzo mało znanym, czyli czym jest sokolnictwo. Jest to sztuka układania ptaków drapieżnych do łowów. Można poznać tajniki układania ptaków drapieżnych do łowów według prastarej sztuki sokolniczej. W obecnym czasie sztuka sokolnicza sprowadza się do ochrony ptaków drapieżnych, ich hodowli oraz rehabilitacji. Odwiedzając sokolarnię na Górze Czantorii poznałem tam człowieka – pasjonata i specjalistę od ptaków drapieżnych. Pan Robert Maciejczyk, z zawodu sokolnik, bo o nim tu chcę napisać, prezentował na swojej skórzanej rękawicy przepiękne okazy drapieżnych ptaków. Czasem któregoś wypuścił w powietrze i przy charakterystycznym dzwonieniu dzwonków sokoła można było podziwiać tego ptaka w całej okazałości. Ptaki są przyjaźnie nastawione. Widać, że są obyte z publicznością. Sowy i puchacze siedzą sobie, drzemiąc w swoich budkach-dziuplach. Jednak zawsze je widać. Zaskakuje ich wygląd w naturze, odmienny od tego na rycinach i obrazkach. Ciężko jest odróżnić gdzie jest dziób, a gdzie kończą się oczy. Najfajniejszy - to jest tu raj dla ludzi lubiących robić zdjęcia. Cierpliwie potrzeba czekać aż sokół czy inny ptak ustawi się odpowiednio do kadru. Ale jak już się uchwyci to jedno ujęcie to sprawia wielką radość i satysfakcję. Całe to miejsce nie jest wielkim zoo. Nawet go zoo nie można nazwać, ale jest bardzo ciekawe. Można zobaczyć ptaki i ludzi nimi się zajmujący. Można usłyszeć głos tych ptaków – taki naturalny i można usłyszeć brzęk dzwonków sokolich przypominający o prastarej sztuce polowań z ptakami drapieżnymi.  

mgr inż. Bogdan Martyniak.

 

    

Powrót na górę