A+ A A-

MUZEUM MORSKIE W JAWORZU - JAWORZE

Muzeum Fauny i Flory Morskiej w Jaworzu jest taką fajna pięknie zrobioną izbą pamięci pewnego marynarza, którego pasja było zbieranie i preparowanie wszystkiego co żyło w głębinach morskich. Bosman Erwin Pasterny urodzony w Jaworzu przez wiele lat przesyłał eksponaty z całego świata. W nowopowstałym muzeum morskim można by się spodziewać wielkich akwariów z rybami czy wielkich gablot z wielorybami czy wielkimi rekinami. Może w dużych sklepach akwarystycznych są większe akwaria i są tam pewnie większe ryby. Bardziej kolorowe, agresywne, z wielkimi zębami. Za to tu możemy podziwiać, jak stado rybek podąża za swym karmicielem oraz przyjrzeć się czemuś na co nikt nigdy nie zwróciłby nam uwagi. Widzieliśmy rybkę która nosiła swoją ikrę w pysku. Widzieliśmy rybkę wielkości główki szpilki ukrywającą się w dziurce skalnej aby nie padła ofiarą osobników większych z jej gatunku. Nie ryby są tu istotą tego muzeum.

Co jest najciekawsze?

Najciekawsza jest pasja ludzi, którzy oprowadzają po wystawie. Opowiadają o skrzypłoczach co mają niebieską krew. O jadowitych i najgroźniejszych wężach świata. Eksponaty mają po kilkadziesiąt lat. Czasami wyglądają na sponiewierane przez czas ale każdy z nich jest zalążkiem kolejnej fantastycznej opowieści o życiu zwierząt w głębinach. Można obejrzeć spreparowaną rybę Żabnicę i poznać jej zwyczaje godowe /bardzo dziwne/. Jest też kilka stworzeń przechowywanych w formalinie /płyn konserwujący, zapobiegający rozkładowi/. Jest wiele muszli oraz parę zwierzątek lądowych, dla nas bardzo egzotycznych jak mangusta z kobrą czy pancernik. Jest też wieki  żółw morski przy którym wszyscy robią sobie zdjęcia.  Jeśli ktoś widział wielkie muzea morskie z wielkimi akwariami to tu spotka pasję nauki, pasję przekazania wiedzy. Muzeum to jest inne od pozostałych placówek tego typu, bo zainteresowano się nami, zanim weszliśmy do środka. Kapitalna konwersacyjna wycieczka ze zwiedzaniem. Czuliśmy, jak przy takiej szeroko tematycznej dyskusji nasz przewodnik za każdym razem wracał do tematu aby przekazać nam jak najwięcej wiedzy i wzbudzić w nas, jak największe zainteresowanie. Mała muszelka miała swoja wielką historię. Rekin miał swoje zdjęcia jeszcze ze statku gdzie został złapany i spreparowany.  

Małe fajne muzeum gdzie pasja i opowieści pracujących tam ludzi daleko wyprzedzają eksponaty. Gdyby nawet tych eksponatów było tam o połowę mniej, nadal byłoby super. Zwiedzić warto i koniecznie trzeba. Bilet tylko 5 złotych.    

Powrót na górę