A+ A A-

PIKNIK MILITARNY KRZYŻOWA 2015

W małej miejscowości Krzyżowa odbył się Piknik Militarny upamiętniający obronę fortów na terenie sołectwa Krzyżowa. Forty po wielu latach zostały odsłonięte i oczyszczone przez strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej w Krzyżowej. Piknik wprawdzie nie pokazywał rzeczywistych działań wojennych w tym miejscu ale w dosyć ciekawej scenerii realistycznej pokazywał jak wyglądały działania wojenne na początku września gdy rozpoczęła się II Wojna Światowa.

W całej scenerii brały udział różne grupy rekonstrukcyjne zarówno wojsk polskich jak i niemieckich. Był pojedynek armaty z czołgiem. Atak czołgu na bunkier przy wsparciu piechoty niemieckiej. Były oczywiście efekty pirotechniczne robiące dużo huku i duże wrażenie na wszystkich uczestnikach obserwujących całą bitwę ataku na bunkier. Co zaskakiwało? To stworzenie takiej atmosfery zabawy, prawdziwego pikniku gdzie można cos zobaczyć. Coś ciekawego co nie widzi się tak często. Potrzeba czekać na to cały rok. Cała inscenizacja w oczach dzieci spłyca wielką tragedię wojny. To jest fajna zabawa, gdzie można sobie postrzelać, pojeździć czołgiem, czy zjeść smaczną grochówkę. Najbardziej utkwiły mi słowa dziecka nie zdającego sobie sprawy z powagi oglądanej inscenizacji – cytuje: „…szkoda, że nie ma teraz wojny. Postrzelalibyśmy, jeździlibyśmy czołgiem….”. Może jak miną lata, trochę wydorośleje, to może zmieni swoją opinię o wojnie.  

Przybliżenie uczestnikom tamtego czasu, trudu i beznadziejności obrony bunkrów, jak to miało miejsce w Węgierskiej Górce, pozwala nie zapomnieć o tamtych czasach. Może ktoś zainteresuje się historią tamtych czasów. Technika wojenną. Jak wyglądały czołgi, armaty, karabiny, środki łączności czy wyposażenie liniowego żołnierza? Tak bardzo odbiegające od współczesnych, wojskowych środków walki.

Zaskakiwała powolność i ociężałość atakujących czołgów. Zaskakiwała trudność w poruszaniu się żołnierzy w pełnym oporządzeniu oraz mała szybkostrzelność używanych wtedy karabinów. Przyzwyczajeni do filmowych wersji szybko przelatującej akcji właśnie takie pikniki weryfikują jak wyglądał atak na bunkier. Jak to wszystko szło powoli. Potrzeba było przeładowywać broń. Poruszać się powoli za ślimaczącym się czołgiem. Czas przebiegnięcia kilkuset metrów trwa w nieskończoność. I na co mało kto zwrócił uwagę – na tragizm i śmierć tamtych czasów i tamtego pola walki. Wielu z tych atakujących i broniących - „zginęło”. Nie było widać bólu. Nie było widać krwi. Nie było jęku konających czy wzywających pomocy. B BRAKŁO TEATRU W CAŁYM TYM WIDOWISKU.  Taki odskok od realiów ówcześnie toczącej się walki.

Tu też koniecznie potrzeba  podziękować organizatorom całego pikniku za zaangażowanie oraz strażakom za pilnowanie zarówno całego porządku podczas tych „działań wojennych”, organizacje i zabezpieczenie imprezy i super jedzenie.  Czekamy na następny PIKNIK MILITARNY – KRZYŻOWA 2016.  

mgr inż. Bogdan Martyniak     

Powrót na górę